Jeszcze przed świętami moje starsze dzieci zadały mi dziwne pytanie
- Czy mogła byś zrobić z czegoś orła .Myślałam cały miesiąc nad wykonaniem i materiałami w końcu córka wzięła
mnie na ambicję i postanowiłam spróbować z wikliny papierowej . Męczyłam
się ok miesiąca z wyplataniem i gdy już powstał korpus i wisiał do góry
nogami i schnął , zaczęły się śmiechy i zabawa , a że to kurak ,
następnym razem kuropatwa , a ja cały czas mówiłam , że wisi bo
kruszeje ha, ha mieliśmy ubaw wszyscy , gdy nadszedł czas , że stanął o
własnych siłach i już ze skrzydłami rodzinka stwierdziła , że nawet
nieźle wyszło , że ambicja i tam takie . Zresztą oceńcie sami . Orzeł ma
stanąć w klasie mojego syna ( jest to klasa sportowo obronna ) lub na
strzelnicy w której trenują ( też na terenie szkoły ) . Pozostawiam
waszej ocenie , zostało mi jeszcze tylko gniazdo do zrobienia , i to
będę robić z gałązek wierzby z pomocą drucików .I tradycyjnie witam wszystkich nowych gości , naprawdę do każdego próbuję się dostać niestety jak już pisałam w poprzednim poście ja po prostu gubię się w sieci i nie mogę trafić na wszystkie blogi ( chyba jeszcze muszę się podszkolić w obsłudze bloga ) . Gorąco pozdrawiam i dziękuję za miłe komentarze .



